Wywiad z Martiną Giacomini – Generalną Dyrektor Sprzedaży Tecnoinox
przeprowadzony przez Przemysława Szymankiewicza, rzecznika SDRS Horeca.
Przemysław Szymankiewicz - W jaki sposób Tecnoinox radzi sobie z obostrzeniami wynikającymi z Covid? Czy i w jakim stopniu wpływają one na produkcję?
Martina Giacomini - Szczerze mówiąc, w fabrykach o wysokim stopniu innowacyjności pracownicy mają dużo miejsca i na każdej linii produkcyjnej potrzebna jest w zasadzie tylko jedna osoba. Ponadto nasi pracownicy mieszkają w różnych miejscowościach a do pracy przyjeżdżają indywidulanie. Każdy na produkcji zobowiązany jest nosić maseczkę i zachowywać bezpieczną odległość.
Trudniej było sobie poradzić z dystansem społecznym w biurach, w których kilka osób przez 8 godzin dziennie pracuje w tym samym pomieszczeniu. Dlatego o połowę zmniejszyliśmy liczbę osób dzielących się tą samą przestrzenią. Wszyscy muszą nosić maseczki i często myć ręce. Niektórzy pracownicy przenieśli się do sal konferencyjnych, które są na tyle duże żeby ich bezpiecznie pomieścić. Te osoby, które mają możliwość pracy poza biurem, pracują z domu.
Jeśli chodzi o same obostrzenia, są one we Włoszech ogólne i dla przemysłu również nie są sprecyzowane. W restauracjach wszyscy, z wyjątkiem sytuacji kiedy jedzą lub piją, muszą przez cały czas nosić maseczki a stoły są dość daleko od siebie.
P.S. – Jak wobec tego radzą sobie restauratorzy? Czy są biznesy, które się zamykają?
M.G. - We Włoszech najbardziej ucierpiały duże miasta. Na przykład w centrum Rzymu, głównie z powodu braku zagranicznych turystów prawie połowa restauracji jest nadal zamknięta, podczas gdy te na peryferiach miast pracują bardziej niż zwykle. Począwszy od lipca, praktycznie wszędzie we Włoszech tereny nadmorskie przeżywają prawdziwe oblężenie.
P.S.- Czy włoscy producenci mogli liczyć na wsparcie ze strony rządu?
M.G. - Rząd nakazał zamknięcie każdej firmy pod koniec marca. Uruchomienie produkcji było naszą własną inicjatywą. Każdorazowo prosiliśmy władze o pozwolenie, które było wydawane tylko w przypadku pilnych zamówień realizowanych na potrzeby szpitali lub kuchni centralnych. Szczerze mówiąc, było trochę zamieszania z tym co mogliśmy, a czego nie mogliśmy wyprodukować... Na nasze szczęście jesteśmy firmą dobrze znaną, z tradycjami na lokalnym rynku pracy. Dzięki temu zyskaliśmy przychylność władz i dużo wcześniej niż inni zezwolenie na przywrócenie produkcji.
P.S. - Na jakie wsparcie finansowe mogły liczyć firmy we Włoszech?
M.G. - Jeśli chodzi o pomoc finansową, każda firma mogła zwrócić się do rządu o zapewnienie pracownikom podczas przestoju „pensji socjalnej”. W zasadzie rząd gwarantuje pracownikom minimalną wysokość miesięcznego wynagrodzenia (rodzaj zasiłku dla bezrobotnych). Firmom rząd zaoferował jedynie możliwość ubiegania się o zwrot części wydatków na zakup maseczek, środków higienicznych itp. Tylko małe firmy, poniżej 4 mln € przychodów mogły skorzystać z zachęt pieniężnych, więc nikt liczący się w naszej branży nie został beneficjentem.
P.S. - To zaskakujące, że duży biznes nie jest wspierany przez rząd. A co z pracownikami? Mogą liczyć na zachowanie posad?
M.G. - Nikt jeszcze nie stracił pracy, bo nielegalne jest redukowanie liczby pracowników, jeśli któryś z nich korzysta z pensji socjalnej. Nawet osoby, które zdecydowały się wcześniej przejść na emeryturę, nie mogą przynajmniej do końca roku zostać zwolnione. W ten sposób liczba bezrobotnych pozostanie niska, ale ludzie będą znacznie biedniejsi. Nie wiemy, jakie będą tego skutki w przyszłym roku, kiedy świadczenia nie będą już dostępne, a firmy będą musiały redukować zatrudnienie.
P.S. – Dziękuję za rozmowę.